Teksty bez polotu, z kiepską polszczyzną, okraszone zdjęciami autorskimi.
Zapraszam na nowy
Преведи Przetłumacz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś Zukve. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś Zukve. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 listopada 2012
czwartek, 13 września 2012
Druga strona pobytu na wsi
Gdzie:
206, Serbia
Od czasu do czasu dobrze wybrać się za miasto. By spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, na życiowe plany, ale nie tylko. Zobaczyć co się faktycznie dzieje na prowincji. A tam susza. Straszna, takiej jeszcze tu nie widziałam. Kukurydza kiepska, papryki słabe... a teorie spiskowe rosną w siłę, bo to przecież nienormalne by aż tak przesuszyło ziemię, ktoś w tym macza palce...a kto to my już doooobrze wiemy ;)
Rozbrajające rozprawy na ten temat, plus milion teorii o produkcji rakii i multum mini arbuzów, melonów (susza, więc nie wyrosły), pomidorów, ziemniaczków z żaru, strzelanie ze strzelby, trochę opalania się na kocyku, gwieździste niebo i mamy rekompensatę odwołanego wyjazdu do Grecji.
![]() |
| Foto by foto.sneg.rs |
wtorek, 11 września 2012
Rakija
Gdzie:
206, Serbia
Wrzesień miesiącem zmian! Tak się złożyło i nie w głowie nam były wypady za miasto. Jak to się mówi: Фрка (czyt. frka) - zamieszanie. A jednak. Okazało się, że nasza nowa tradycja jest silniejsza i wzywa. Rakija wzywa!
Ta sama data w kalendarzu co rok temu, a my znaleźliśmy się we wsi Зукве by wyprodukować kolejne litry rakii śliwowicy. Cały proces przebiegał praktycznie tak samo jak w zeszłym roku ( o czym można przeczytać w poście Wrześniowa Rakija - swoją drogą jeden z najpopularniejszych tekstów na blogu). Jedyną zmianą było odlewanie pierwszego litra cieczy z każdego kazana oraz dążenie do wyprodukowania odrobinę delikatniejszego napoju o aromacie śliwek. W tym roku rakija Снеговица ma mieć około 50-45% alkoholu.
Miałam nadzieje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, a mianowicie udokumentować proces produkcji ajvaru, niestety, w tym roku mama A. przełożyła produkcję na koniec września. Z pieczonych, mielonych papryk na razie nici.
Zamiast zdjęć, filmik dokumentujący tegoroczną produkcję :)
*Muzyka: S.A.R.S. - Rakija
sobota, 19 maja 2012
Wizyta taty cz. 2
Gdzie:
Kamenjar, Nowy Sad, Serbia
W piątek, dzień postny, a pogoda nadal wspaniała wybraliśmy się na rybkę, na Камењар (czyt. kameńar). Można go nazwać naddunajskim osiedlem działkowym w pobliżu Nowego Sadu. Obiad zjedliśmy w karczmie na brzegu rzeki - чарда камењар (czyt. czarda kameńar). Porcje ogromne, ceny rozsądne, obsługa fantastyczna.
I tak napatrzyliśmy się na ten Dunaj i łabędzie, a ja zapragnęłam przepłynąć się łódką. Po krótkim spacerze namówiliśmy kelnerkę by zorganizowała nam przynajmniej krótką wyprawę. Udało się i było warto!
Od soboty straszyli już deszczem i ochłodzeniem. Szybko wskoczyliśmy do
samochodu i pojechaliśmy do rodziców A., którzy już szykowali atrakcje w
domku na wsi. Posiadówkę przy kociołku z gulaszem - z dziczyzny. Pogoda nam sprzyjała, był obchód sadu śliwkowego, przybyli i goście. Nawet pani w sklepie wiedziała, że przyjechał mój tata.
Niedziela już niestety nas nie oszczędziła. Deszcz i strasznie zimno. Mimo wszystko wybraliśmy się do dziadków. Dopiero za drugim razem udało nam się wejść do dziadkowej winnicy by podziwiać krzaki winogron, salamandrę oraz daleki widoki. Niestety deszcz szybko nas przepędził i resztę wizyty zakończyliśmy przy piecu susząc mokre nogi i popijając domowe wino.
I tak to szybko minęła wizyta. W drodze na lotnisko, zjedliśmy jeszcze bardzo dobry obiad w miejscowości Сурчин (czyt. surczin) w restauracji Teatar w centrum.
Gość wsiadł do samolotu a my ruszyliśmy w drogę do NS. Następne spotkanie mam nadzieję niebawem w Warszawie :)
środa, 18 kwietnia 2012
czwartek, 15 września 2011
Wrześniowa Rakija
Pomimo, iż w Serbii dalej panują 35 stopniowe upały, wrzesień tętni jesienną atmosferą. Ruszyły przygotowania do zimy. Przy drogach sprzedawane są na masową skalę wielkie czerwone papryki (150 dinarów za worek = 6 zł), które w najbliższych dniach zmienią się w ајвар (czyt. ajvar), пинџур (czyt. pindżur) lub w marynowane papryki. Zimowe zapasy marmolada, слатко (czyt. slatko), główki kiszonej kapusty, marynowane ogórki, sałatki, kompoty, soki. Ach. Nie mogę sobie wyobrazić zimy bez ajvaru i wszystkich tych pyszności. Samo zdrowie i ratunek w zimowe dni.
Jednak tym razem nie napiszę o przygotowywaniu zimnicy, pieczeniu papryk, słodkim zapachu, który opanował Serbię.
Dziś będzie o Rakii.
Ostatnio spędziłam pięć dni przy produkcji domowej Rakii.
Domek na wsi, my, kazan, śliwki, gwieździste niebo, kolorowe, romantyczne noce i ona... rakija.
A było to tak... w miesiącu sierpniu wybraliśmy się na śliwobranie, część śliw sprzedaliśmy, resztę przeznaczyliśmy na rakiję. Śliwki fermentowały sobie ponad trzy tygodnie. Gdy były gotowe ruszyliśmy do akcji. Ja i A.
Oprócz sfermentowanych śliwek, potrzebny nam był i казан (czyt. kazan) czyli po polsku, jak to wyszperałam w internecie, tradycyjny alembik (nasz model ma już ponad 50 lat ale jeszcze daje radę). Kazan, ogień i system chłodzący czyli табарка (czyt. tabarka), co by rakija ze stanu gazowego przemieniła się w ciekły. Produkcja rakii to czysta destylacja.

A wygląda ona tak - uwaga dużo zdjęć obrazujących jako tako cały proces :) mam nadzieję, ze post nie znuży...
Do czystego kazana wlewamy sfermentowane śliwki tzw. комина (czyt. komina). Pod komorą ze śliwkami podkładamy dość duży ogień i doprowadzamy śliwki do wrzenia. I czekamy.
Swoją drogą dlaczego najpopularniejsza jest rakija ze śliwek, śliwowica (Шљивовица)? Odpowiedź jest prosta, śliwka jest najpopularniejszym owocem w Serbii, jest jej dużo, dojrzałe śliwki mają w sobie dość dużo cukru, by same w odpowiednich warunkach sfermentowały. Inne owoce takie jak gruszki są droższe i jest ich na rynku mniej, co za tym idzie rakija z moreli, gruszek czy pigwy choć barrrdzo smaczna jest i droższa. O!
Wracając do naszej produkcji, po pewnym czasie para z gotowania śliwek przez metalową rurę / лула (czyt. lula) przechodzi do tabarki, czyli naszego systemu schładzającego, następuje skraplanie, na końcu powoli spływa już jako nasza pierwsza rakija. Gdy mamy już ok. 20 litrów sprawdzamy poziom alkoholu. Gdy osiągniemy poziom 30 % przerywamy proces...

Otwieramy kazan i widzimy wulkan ze śliwek...

Pozbywamy się śliwek. Ten odpad nazywa się џибра (czyt. dżibra). I ruszamy z nową porcją śliwek, ogień, destylacja, 30% alkoholu, zmiana i tak do momentu aż skończą nam się śliwki...
By rakija była dobrej jakości musimy dbać o to by woda w tabarce była cały czas chłodna, dlatego cały czas dolewamy do niej zimnej wody. I dolewamy, i dolewamy i tak cały dzień.
Drugą ważną sprawą jest by nie iść na ilość, ale na jakość i w pierwszej destylacji staramy się nie schodzić poniżej tych 30% alkoholu. Gdy proces destylacji przedłużamy otrzymujemy większą ilość słabszej rakiji, ale i kwaśny smak i szkodliwe składniki... rakiję, która wywoła drapanie w gardle...
Trzecią - nigdy nie dodawać do fermentujących owoców cukru, jest to niewskazane gdyż od "słodzonej" rakii boli głowa!

Jedna porcja śliwek gotowała się, w naszym kazanie o pojemności 80 litrów, około 1,5 godziny.
Praca trwała we dnie i w nocy...

Następnie tą 30% rakiję musimy ponownie przedestylować. Tym razem do komory w kazanie zamiast śliwek wlewamy naszą tzw. miękką rakiję (мека ракија). Tym razem czekamy by rakija osiągnęła poziom np. 55% alkoholu... lub przez nas pożądany, wyższy lub niższy.
I tak z 100 kilogramów sfermentowanych śliwek otrzymujemy ok. 15 litrów rakii 30 %, a następnie 8 litrów ponownie destylowanej (препечене) 55%.
Nasza rakija jest przezroczysta, by nabrała żółto-złotego koloru przelewamy ją do drewnianych beczek i dajemy czas by odpoczęła, nabrała koloru, a poziom alkoholu z 55 % spadnie do 52,5 % .

I voilà... tak wygląda produkt końcowy - nasza rakija z 2009 roku

PS: ponieważ pilnie wyjeżdżam na miesiąc do PL zapewne pojawią się teksty z rodzinnego miasta jako polski off-topic.
PS2: zastanawiam się czemu tekst o tunelach Petrovaradinu nie wzbudził najmniejszego zainteresowania, zawsze chętnie przyjmę komentarz z konstruktywną krytyką, czy styl tekstu był nieodpowiedni czy temat mało ciekawy? :)
środa, 17 sierpnia 2011
Śliwobranie
Zeszły tydzień od A do Z spędziłam poza NS. W sobotę wybraliśmy się do Belgradu na kiermasz rękodzieła Harmony, gdzie wystawiałam moje filce. Spotkaliśmy się z N. i G. i zanocowaliśmy u T. na Zemunie. W niedzielę po gorącym Belgradzie postanowiliśmy trochę ochłonąć od szalonych miejskich ulic i pojechaliśmy ok. 20 km za miasto na wzgórze Avala. Tam wjechaliśmy na wieżę telewizyjną, podziwialiśmy widoki, luzowaliśmy się przy słoweńskim piwie o smaku grejpfruta.
Do rzeczy śliwobranie. Od poniedziałku byliśmy już w sadzie we wsi Zukve.
Było nas pięcioro na dwa sady. Śliwek w bród. Drzewka były bardziej niebieskie niż zielone. Cel: zebrać 100 skrzynek na dzień, ok. 20 skrzynek każdy. Jedna skrzynka 15 kg.
Dzień pierwszy i drugi, było nieźle, słonko świeci, zbieramy śliwki, na obiad gulasz myśliwski z kociołka - wakacje.
No i wakacje skończyły się dnia trzeciego, upał niemiłosierny już od 8 rano. Ramiona i nogi spalone słońcem - boli, mięśnie niewyrobione - boli, ilość skrzynek do zebrania - boli.
Dzień czwarty, piąty i szósty... wstajemy coraz wcześniej, by uciec przed słońcem, wieczorami M. martwi się czy nam śliwki przyjmą w skupie, a jak przyjmą to czy zapłacą, a jak zapłacą to czy wydadzą puste skrzynki. To ważne bo śliwki z każdym słonecznym dniem są coraz bardziej dojrzałe, miękkie, same spadają z drzew - wyścig z czasem, stres śliwkowy.
Dnia szóstego cała akcja zakończona. Ani jednej śliwki na drzewie. Każdy zebrał ok. 100 skrzynek, ok. 1500 kg śliwek, na które nie możemy już patrzeć. Siniaki, zdarta skóra, oparzenia słoneczne, połamane paznokcie... poświęcenie dla sprawy.
My naszą misję zakończyliśmy. Satysfakcja gwarantowana. Domowy budżet załatany.
A za dni 20... pieczemy rakiję, naszą firmową :)
PS: Nasz przesympatyczny pies Tobi w tak zwanym międzyczasie dał się ponieść swej myśliwskiej naturze i przyniósł nam w zębach kurę od sąsiada. Pies ukarany, kura na drugim świecie. Zdjęcia nie ma gdyż to nie na każde nerwy.



Subskrybuj:
Posty (Atom)



















