Teksty bez polotu, z kiepską polszczyzną, okraszone zdjęciami autorskimi.

Zapraszam na nowy

Zapraszam na nowy adres bloga: sojka.ptica.rs

Преведи Przetłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 stycznia 2013

Парохијски огласи czyli

Gdzie: Serbia
Ogłoszenia parafialne

Oczywiście przy kawie

1. Zapraszam
Od jakiegoś czasu blog zadomowił się na serwisie facebook. Początki były nijakie, jednak ostatnio coś ruszyło i można tam znaleźć krótkie komentarze, zdjęcia, których na blogu nie ma, i inne ciekawostki, spontaniczne reakcje, linki do wiadomości itp., itd. Jak długo to potrwa, nie wiem.

2. Zachęcam
Blog został zgłoszony do konkursu Blog Roku. Nie marzy mi się wygrana czy coś tam takiego. Liczę może na przynajmniej jednego nowego czytelnika. W każdym razie w czwartek rozpoczyna się głosowanie sms. Jeśli ktoś ma ochotę - głosujcie.
Update 24.01.2013: SMS o treści A00028 można wysyłać na numer 7122
Koszt 1,23 zł
Dochód z SMS zostanie przekazany na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych.  

3. Dziękuję
Dotarła do mnie przesyłka od rodziców, a w niej magazyn rowertour, o którym w jednym z komentarzy wspomniał Maciej. Wspomniany wybrał się na 14 dniową wyprawę rowerową w celu odkrycia Serbii. Wszytko to ładnie opisał. Każdy tekst o Serbii bardzo mnie cieszy, tym bardziej, że blog został polecony dla zainteresowanych życiem i kulturą Bałkanów.

4. Update do tekstu Serbski św. Mikołaj
Milinko kontynuuje swoją misję pomimo negatywnych komentarzy. Co więcej ma nowe pomysły. Za tydzień planuje oczyścić ze śmieci boisko czy jakąś przestrzeń publiczną. Ponadto przez najbliższych kilka tygodni planuje dawać w prezencie książki dzieciom, które w zeszłym roku poszły do szkoły. Podobno ok. 5000 książek tygodniowo.

5. Slava dziś (20.01)
Јовањдан czy też Сабор светог Јована Крститеља czyli dzień św. Jana Chrzciciela czyli Sobór św. Jana Chrzciciela. W prawosławnej cerkwi święty ten jest czczony aż sześć razy w roku ( w katolickiej dwa razy). Jest to dość popularna slava. 

6. Slava za tydzień (27.01)
Савиндан, Свети Сава, први Архиепископ српски czyli św. Sawa pierwszy serbski arcybiskup. Bez wątpienia najważniejszy wśród świętych serbskiego prawosławia. Od 1840 roku Sawindan jest to slawa szkolna. Obchodzą ja wszystkie szkoły i uczniowie. Jest to dzień, w którym wspomina się śmierć świętego oraz dzieło jego życia.

7. Skargi, zażalenia przyjmuję w komentarzach pod tym tekstem.

8. Miłej niedzieli i jak wyczytałam niedawno na opakowaniu ciastek Wellness firmy Bambi: każdego dnia zróbcie dla siebie coś dobrego, a to będzie po was widać! Przespacerujcie się po mieście, spotkajcie z przyjaciółmi, ze wszystkiego zawsze bierzcie to co najlepsze! Czy coś w tym guście.


niedziela, 30 grudnia 2012

Kawa - przyszłość ci przepowie

Gdzie: Serbia
Temat jak znalazł na koniec roku, dla niektórych nic specjalnego, dla innych przełomowy moment, który zawsze ma w sobie coś magicznego. Czas planów, podsumowań, wróżby itp.

Zdaje się, że to typowo bałkańska sprawa. Słyszałam o wróżeniu z fusów herbaty, ale z kawy? A jednak z kawy się wróży i jest to dość popularne. W Serbii nazywa się to гледање у шољу dokładnie patrzenie/zaglądanie w filiżankę.
By dowiedzieć się czegoś o przyszłości, należy (najlepiej w towarzystwie kobiet) wybić kawę przyrządzoną po turecku tudzież po serbsku, domaćą czy jak zwał tak zwał. Wskazówki jak taką kawę przygotować w tym tekście.

niedziela, 14 października 2012

Leniwa niedziela

Gdzie: Serbia
Dzisiejszy dzień
Taki strasznie pochmurny
Bez kawy się nie obędzie.
Ajvar gotowy
Pindżur gotowy
Natchnienia do bloga brak.

Kawa Златно звоно - złoty dzwon



środa, 6 czerwca 2012

Poranna kawa w kawiarni?

Gdzie: Zmaj Jovina, Nowy Sad 21000, Serbia
Na twierdzy przyplątał się do nas kundelek. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni gdyż tak już mamy, że bezdomne psy przyciągamy. Okazał się cierpliwym modelem. 

Godzina 7:18!

Postanowił nawet zejść z nami do miasta i pójść na wycieczkę do centrum.


Zdecydowaliśmy się na poranna kawę w kawiarni, tzn. nie my i pies, a my i kolega. Jak się okazało o 8 rano w środę to wcale nie takie proste! Szliśmy od kawiarni do kawiarni, a one wszystkie zamknięte, albo dopiero obsługa przyszła...
Już zrezygnowani mieliśmy iść na kawę do nas do domu, gdy z pomocą przyszedł nam Fićkić. Jeszcze nie był gotowy na przyjęcie gości, ale miła kelnerka i tak nas przyjęła. Stolik przygotowała, gazetki przyniosła i przyjęła zamówienie. Można? 
Wygrzewaliśmy się na słońcu, popijaliśmy kawę i sok, pogadaliśmy o słowiańskich bogach i mitologii... I właśnie na tym słońcu pod wpływem Wenus słonecznego piega zrodził się pomysł na nowy blog, ale o tym innym razem. Zdradzę tylko, że będzie on pisany po serbsku.

 

niedziela, 8 kwietnia 2012

Кафа

Gdzie: Belgrad, Serbia
Krótka wizyta w mieście stołecznym. Belgrad to Belgrad, to już nie Wojwodina, o nie! więc i kawę można elegancko wypić ;)

O co chodzi z tą kawą pisałam coś nie coś TU




środa, 24 sierpnia 2011

Zbrodnia na kawie

Od czterech lat z kawałkiem piję kawę po turecku, турску кафу (czyt. tursku kafu) lub jak kto woli домаћу кафу (czyt. domaću kafu). Dotychczas ukochana, kawa z mlekiem i cukrem (3/4 mleka, 1,4 wody) poszła w zapomnienie.

By przygotować taką kawę potrzebna nam jest Џезва (czyt. dżezwa) czy też Ђезба (czyt. dźezba) lub bardziej swojsko tygielek.

Moją pierwszą dżezwę kupiłam na bazarku w Niszkiej Banji. Po krótkiej rozmowie z panem sprzedającym (moim wówczas fatalnym serbskim), okazało się, iż sprzedawał on w latach bodajże 70-tych na stadionie dziesięciolecia, w związku z tym udało nam się spuścić cenę mojej dżezwy w kolorze czerwonym o pojemności na trzy kawy, o całe 100 dinarów. Dżezwa ta do dnia dzisiejszego znajduje się w kuchni moich rodziców i dzielnie nam służy gdy wpadamy w odwiedziny do Warszawy.

W domu mamy aktualnie jedną starą jak świat, no może 10 letnią dżezwę oraz dwie małe typowo bośniackie (jak sądzę) mini dżezwy, które "sponsorowało" nam serbskie wojsko tudzież koszary Topczider.

Po kilku lekcjach od A. nauczyłam się robić fantastyczną, idealną, taką jaka powinna być kawę. Małą, gęstą, mocną, czarną jak noc - oczywiście z pianką. Na pierwszy rzut oka technika jest banalna, ale jak się okazuje by zrobić dobrą "domaćą kafę" potrzebne jest to coś. Jak już opanujecie technikę i odkryjecie rzeczone coś możecie się żenić lub wyjść za mąż. Tak, tak ja już od ponad trzech lat jestem na tym poziomie... Każdy  kto popije moją kawę informuje mnie, iż zdecydowanie robię bardzo dobrą kawę i już mogę do ślubu iść. (takie ludowe wierzenia...)

Przepis na 2 kawy:

Odmierzamy odpowiednią ilość wody. Do dżezwy wlewamy dwie filiżanki i ciut-ciut zimnej wody. Czekamy aż woda się zagotuje. Nie pozwalamy wodzie gotować się zbyt długo! Zdejmujemy z ognia i wsypujemy cztery czubate łyżeczki zmielonej kawy (najlepiej będzie jak zmielimy ją sami). Mieszamy, najpierw nie za głęboko, potem stawiamy dżezwę ponownie na ogień i mieszamy do dna, czekamy aż kawa nam się podniesie, ale nie pozwalamy wykipieć po powierzchni. Świetnie to wytłumaczyłam :) Jeśli kawa podniesie się za bardzo to zgubimy piankę :) Wszystko to trwa kilka sekund!
Kawa gotowa. Przelewamy do filiżanek. Poranną kawę podaję z ratlukiem, ewentualnie czymś słodkim lub dobrą domową rakiją.




Kawę pije się kilka razy dziennie, czasem zależy to od tego ile osób nas w ciągu dnia odwiedzi w domu lub ile spotkań towarzysko/biznesowych mamy zaplanowanych na dzień. Co ciekawe kawa już gotowa, zmielona dostępna w sklepach z roku na rok jest coraz bardziej śmieciowa i bezwartościowa, wszystkie te Grandy i Doncafe należy unikać jak ognia (prawie nikt tego nie robi, bo kawę pić trzeba).
Kawy w ziarnach... prawie nie uświadczysz. No może w wielkich marketach, a i tam znajdziesz maksymalnie trzy rodzaje, od czasu do czasu w nowych kawiarniach. Lub w ostatnio odkrytym przez nas miejscu, które znajduje się na рибљој пијаци czyli na targu rybnym w Nowym Sadzie.

Mamy już dżezwę, małe filiżanki, kawę, ręczny młynek, umiemy przygotować kawę... czas tę kawę wypić!

Na czym polega moja zbrodnia na kawie? Dziś zapragnęłam mojej warszawskiej kawy z mlekiem na śniadanie. Hop po mleko i rozpuszczalnego jacobsa do sklepu. Zamiast małej filiżanki do kawy, duuuuża filiżanka herbaciana... i dalej jak za dawnych czasów :) 1,5 łyżeczki kawy, łyżeczka cukru, 1/4 wody, 3/4 mleka... zbrodnia na kawie.



Powiazane teksty... Plugin for WordPress, Blogger...