Teksty bez polotu, z kiepską polszczyzną, okraszone zdjęciami autorskimi.

Zapraszam na nowy

Zapraszam na nowy adres bloga: sojka.ptica.rs

Преведи Przetłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2013

Most Franciszka Józefa

Gdzie: Nowy Sad, Serbia
Częstym błędem, który popełniają turyści w Nowym Sadzie jest przekonanie, że patrząc na wystające z Dunaju filary, patrzą na pamiątkę po nalotach NATO. 

To nie te ruiny i nie ten most. Są to pozostałości po moście zwanym mostem Frantza Josepha (od 1929 roku już most Aleksandra Karađorđevića). Wybudowany w 1883 roku (przy okazji budowy trasy Budapeszt- Zemun) był mostem kolejowym, a który łączył Nowy Sad z tunelem wydrążonym w tym czasie (361 m), który przechodzi pod Twierdzą. Most miał długości 432 m. W kwietniu 1941 roku zniszczyło go Jugosłowiańskie wojsko by zatrzymać okupatorów. W 1942 roku Niemcy wykorzystywali go do transportu swoich sił, by ostatecznie w 1944 roku wysadzić go w powietrze tuż przed wyzwoleniem Nowego Sadu.


Od kilku lat trwają dyskusje o wykorzystaniu filarów i wybudowaniu w tym miejscu mostu, który miałby prowadzić tak jak kiedyś do tunelu pod Twierdzą, który miałby być poszerzony do czterech pasów ruchu. Istnieją jednak obawy o konstrukcję Twierdzy oraz kilka lokacji, które mogłyby być naruszone tj. bastion Marii Teresy, cmentarz wojskowy (ok. 10000 grobów) czy wielka wojenna studnia. Są wątpliwości czy taka trasa powinna  przebiegać pod XVIII wiecznym, bądź co bądź, zabytkiem. Miałoby to odciążyć ruch samochodowy i autobusowy, który przechodzi przez starą część Petrowaradina. Z drugiej strony uważa się, że zmniejszyłoby to szanse by Twierdzę wpisać na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziwne, że w tym procesie nie przeszkadza festiwal EXIT, który zdecydowania co roku wpływa negatywnie na Twierdzę i jej konstrukcję. Ale to już inna polityka.
Na razie okazuje się, że miasto nie ma pieniędzy na taka inwestycję, ale co się odwlecze... 
Most zburzony 1 kwietnia 1999 został odbudowany i otwarty pod koniec 2000 roku,w tym samym miejscu i nazywa się Варадински (1928-1944 most księcia Tomislava, 1945-1999 most marszałka Tito) lub Варадинска дуга.

niedziela, 27 stycznia 2013

Sojka Ptica

Gdzie: Prizren
Skąd taka, a nie inna nazwa bloga. Jak już kiedyś wspomniałam miałam okazję studiować slawistykę. Ze studiami kulturoznawczymi wiąże się wieczne poszukiwanie, badanie, czytanie, zagłębianie się w tajniki kultury danego narodu. Niezależnie od tematów przedmiotów i wykładów, dochodzimy do tematów, które nas najbardziej pociągają interesują. Dla jednych to będzie literatura, dla innych polityka, historia, a dla mnie to była muzyka etniczna i zwyczaje. I tak po nitce do kłębka. W czasie studiów zamarzył mi się nowy adres e-mail. Ta piosenka wyjątkowo przypadła mi do gustu, a zważywszy na fakt, iż w czasach szkolnych zwano mnie sójką, wybór był  oczywisty. Polska Sójka = serbska Sojka.
Zapevala sojka ptica (dosłownie: zaśpiewała sójka ptaszyna) to tytuł jednej z takich tradycyjnych pieśni, która należy do kanonu pieśni rodzinnych. Czyli pieśni śpiewanych w kręgu rodzinnym, a głównym motywem tych pieśni jest miłość w rodzinie (braterska, siostrzana) i los kobiety, dziewczyny która jest tuż przed ślubem, lub po ślubie wchodzi do nowego domu. Nie mam chwilowo dostępu do porządnej biblioteki i nie mogę wyszperać więcej informacji ponad to, że pieśń ta pochodzi z okolicy miejscowości Prizren, czyli z południowego Kosowa. Opowiada o budzeniu dziewczyny o imieniu Kata by przygotowała dary (posag), których ona nie posiada gdyż jest biedna. Mimo wszystko matka ją wydaje za mąż, mimo woli dziewczyny.

 Wersji tej piosenki jest kilka czy też kilkanaście i wydaje mi się, że jest jedną z najczęściej wykonywanych pieśni tego typu razem z Ajde Jano, Moj Golube...

Wykonanie Vasilije Radojčić:



Запевала сојка птица,                                                    Zaśpiewała sójka ptaszyna,
Мисли зора је, аман аман, мисли зора је,         Myśli to już świt, aman aman, myśli że to świt,
Устај Като, устај злато,                                             Wstawaj Kato, wstawaj złota,
Спремај дарове, аман аман, спремај дарове.        Szykuj dary, aman aman, szykuj dary.

Јам сам млада и сирота,                                             Jestem młoda i biedna,
Немам дарове, аман аман, немам дарове,        Nie mam darów, aman aman, nie mam darów,
Кад си млада и сирота,                                              Jeśli jesteś młoda i biedna,
Схто се удајесх, аман аман, схто се удајесх.    Czemu bierzesz ślub, aman aman, czemu bierzesz ślub.

Удала ме стара мајка,                                                  Wydała mnie za mąż stara matka,
Нисам ни знала, аман аман, нисам ни знала,    Nie wiedziałam, aman aman, nie wiedziałam,
Запевала сојка птица,                                                 Zaśpiewała sójka ptaszyna,
Мисли зора је, аман аман, мисли зора је.           Myśli to już świt, aman aman, myśli że to świt.

Устај Като, устај злато,                                              Wstawaj Kato, wstawaj zlota,
Спремај дарове, аман аман, спремај дарове,      Szykuj dary, aman aman, szykuj dary,
Јам сам млада и сирота,                                             Jestem młoda i biedna,
Немам дарове, аман аман, немам дарове.           Nie mam darów, aman aman, nie mam darów.

Кад си млада и сирота,                                            Jeśli jesteś młoda i biedna,
Схто се удајесх, аман аман, схто се удајесх,    Czemu bierzesz ślub, aman aman, czemu bierzesz ślub,
Удала ме стара мајка,                                                 Wydała mnie za mąż stara matka,
Нисам ни знала, аман аман, нисам ни знала.    Nie wiedziałam, aman aman, nie wiedziałam.

Bardzo lubię to klasyczne wykonanie Mary Đorđević:



W odróżnieniu do pieśni Zapjevala sojka ptica druga bardzo podobna tekstem pieśń Ustaj Kato, ustaj zlato, ma zupełnie inny wydźwięk. Jeśli Sojka ptica jest pieśnią jednak smutną, to druga ma wydźwięk radosny i jest śpiewana na weselach.

Устај Като, устај, злато, спремај дарове!    Wstawaj Kato, wstawaj złota, Szykuj dary!
Ја сам млада и сирота, немам дарове.       Jestem młoda i biedna, nie mam darów.
Кад си млада и сирота, што се удаваш?    Jeśli jesteś młoda i biedna, Czemu bierzesz ślub?
Удавам се што сам млада, танка и висока. Biorę ślub gdyż jestem młoda, szczupła i wysoka
Удавам се што сам лепа, бела, румена.      Biorę ślub gdyż jestem ładna, biała i rumiana.

Wykonanie Ustaj Kato, ustaj zlato  świetne zespołu Belo Platno:



sobota, 12 stycznia 2013

Serbski św. Mikołaj

Gdzie: Serbia
Miało być wyłącznie w duchu informacyjnym, a będzie trochę sensacyjnie. Tytuł posta prawie jak tytuły z serbskiego tabloidu... Cała sytuacja zaczęła się  miesiąc temu kiedy to po serbskim facebooku (dalej fb) rozniosła się wieść o dobrym człowieku Milenku, który to roznosi prezenty po Serbii lub w innej wersji o wariacie Milenku, który roznosi prezenty po Serbii. Wchodzę na stronę rzeczonego Milenka, i obserwuję. Chodzi o to, że ot niejaki Milenko postanowił w duchu miłości do bliźniego, w celu szerzenia dobra w dzisiejszym świecie, dzisiejszej Serbii, w każdym miasteczku, w każdej wsi Serbskiej pozostawić prezent. Kto go znajdzie temu przypada, a jeśli nie jest tej osobie potrzebny powinna przekazać prezent dalej. I nie chodzi tu o pomoc najbiedniejszym, ale o dawanie prezentów każdemu, nie zależnie od statusu społecznego. Idea iście świąteczna. Co ciekawe pakunki zapakowane w duże kolorowe torebki na prezenty pozostawia zawsze przy pomnikach, tablicach pamiątkowych, ważnych miejscach historycznych. Jak Milinko wyjaśnia jego pobudki wynikają z przykrej obserwacji, że w dzisiejszym świecie człowiek człowiekowi wilkiem.
I tak to Milinko podróżował nie przedstawiając się więcej. Każdego dnia rano na facebooku i twitteru informował, w których miejscowościach w tym dniu pozostawi pakunki. Gdy prezent zostawił, robił zdjęcie i umieszczał je na stronie na fb. Kilkanaście dni temu zaglądam na stronę by zobaczyć jak idzie akcja, w tym momencie wierzyć się nie chce zobaczyłam zdjęcie pomnika, cerkwi oraz nazwę miejscowości, w której aktualnie mieszkam.
 A co mi tam, wyjdę popatrzę, sprawdzę o co chodzi. Gdy dotarłam do cerkwi, faktycznie przy pomniku stała kolorowa torebka. Rozglądam się. Nie ma nikogo. Zaglądam do środka. List, książka Mały Książę i pudełko z nowymi adidasami znanej marki.

Czytam list. Otwieram książkę. Książkę zachowałam gdyż okazuje się, że nie wszyscy domownicy czytali. Jak przeczytamy, zgodnie z życzeniem Milinka przekażemy dalej. Buty daliśmy w prezencie komuś komu były potrzebne. Miły gest, fajna akcja.
Ale... jak to w małej miejscowości - wieść się niesie. Co to za człowiek, jak to, po co, dlaczego, skąd ma pieniądze, czy to bezpieczne. Wieść i pytania niosą się i po serbskim internecie. Po co, dlaczego, skąd ma pieniądze, czy to bezpieczne, czy jest nienormalny, a może sekta, czy to reklama... Na szczęście na stronie można wyczytać i setki bardzo pozytywnych komentarzy, słów poparcia oraz wdzięczności. Ludzie chcą wierzyć w dobro tej osobistej akcji.
Wieść dociera i do znajomej dziennikarki. Dzwoni do Milinka, niechętnie umawia się z nią na spotkanie w redakcji. Rozmawiają. Człowiek skromny, dalej trzyma się swojej historii o idei dawania prezentów, nie tylko potrzebującym, ale i od tak. Jest psychologiem, pieniądze zarobił za granicą. Ok.  Umawia się na nagranie, nie chce pokazać twarzy.
Następnego dnia jedna z gazet szperała, szukała, dłubała i odkryła kim jest ów człowiek. Podają imię, nazwisko i skąd pochodzi, faktycznie jest psychologiem, ale no właśnie odkrywają chlubna/niechlubną przeszłość. Jest znanym hakerem, aresztowanym 9 lat temu. Nieosądzonym. Podobno współpracował z wojskiem, policją, oskarżonymi w Hadze, zorganizowanymi grupami przestępczymi. Podobno wykradał informacje z systemów NATO, CIA itp. To by wyjaśniało skąd ma pieniądze.
Ale tak na prawdę to czy musieliśmy dowiedzieć się kim jest ten człowiek? Czy cała akcja nie mogła uchować się na poziomie serbskiego św. Mikołaja? Serio kogoś tak bardzo gryzło pytanie kim jest człowiek, który w miesiąc odwiedził ponad 300 miejscowości w Całej Serbii z Kosowem i Metohiją włącznie, w każdej pozostawiając czy to buty, dres czy inne nowe prezenty, do każdego dodając jakże miłą książkę Mały Książę, nie oczekując nic w zamian. Teraz Milinko nie jest już tylko Serbskim św. Mikołajem, teraz to jest Haker Milinko złapany w akcji "szabla". A szkoda. Jakie są jego prawdziwe powody, to już nie jest ważne. Ważne jest, jak wiele osób popiera jego działania i jak wiele ucieszyło się odnajdując kolorowy prezent.

środa, 5 grudnia 2012

Kryzys herbaciany

Gdzie: Serbia
Po tylu latach (ha to już cztery) zaczynam zapominać co też takiego mnie na początku w Serbii i Serbach zaskakiwało. Wtopiłam się i już prawie nic mnie nie dziwi. Dodatkowo rozpieścił mnie Nowy Sad, uśpił moją czujność.
Jedną z takich rzecz jest deficyt czarnej herbaty w kawiarniach. Zapomniałam o tym, że w większości kawiarni, knajpek, restauracji, schronisk w jakich byłam w Serbii, na pytanie jakie herbaty mają w ofercie otrzymywałam odpowiedź: hibiskus, mięta, rumianek.

чај - herbata, jest szansa, że mają więcej niż jedną...
Gdy nieopatrznie, bez zastanowienie poprosiłam po prostu o herbatę, nigdy nie dostałam czarnej, a zawsze miętkę lub co to tam mieli pod ręką.
W ciągu ostatnich dwóch lat w Nowym Sadzie, a i Belgradzie ta sytuacja zupełnie się zmieniła. Wybór herbat jest duży, od czarnych do zielonych, kompozycje owocowo-kwiatowe, czego tylko zapragniesz. Pewnie dlatego zapomniałam, że za miastem nadal obowiązuje zasada maksymalnie trzech herbat w menu.
Co ciekawe herbat w sklepach w mieście nie brakuje, jednak te bardziej egzotyczne mają też bardzie egzotyczne ceny. Jednak np. herbaty owocowe w torebkach są kiepskiej jakości, już lepiej kupować na wagę w sklepach ze zdrową żywnością. 
U nas w domu herbata jest czymś normalnym i naturalnym. Zawsze mamy zapas różnych czarnych herbat, zieloną, kilka owocowych, miętę, rumianek, macierzankę i obowiązkowa herbatę górską, rtanjska (nazwa od masywu górskiego Rtanj, jej głównym składnikiem jest планински чубар - cząber górski)

Mięta, rumianek, hibiskus...
Ale tak między nami to  kto pije herbatę tak z własnej woli? Przecież nie jesteśmy chorzy! ;) Tak, bo większość ludzi, z którymi na temat herbaty rozmawiałam, herbatą pije głównie w chorobie lub zimą.

PS: A to, że Nowy Sad szybko nadrabia zaległości jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju nowinki, można zaobserwować pojawieniem się bubble tea. Tak, tak kulki są już w Serbii, w Belgradzie pewnie też lub niebawem będą. 


czwartek, 8 listopada 2012

Dzień nauczyciela i Митровдан

Jeśli ktoś z was chciałby jednego pięknego dnia pracować w serbskiej szkole, to powinien zapisać dzisiejszą datę w kalendarzu. Dzień nauczyciela w Serbii obchodzi się 8 listopada. Lekcje skrócone,wspólny obiad z kolegami z pracy. 

Dzisiejszy dzień to też Митровдан (czyt. mitrowdan) czyli święto poświęcone św. Dymitru z Tesaloniki, dokładniej jego męczeńskiej śmierci. Jest to jedna z większych slaw w Serbii, a w kalendarzu zaznaczona jest czerwonym kolorem. 
Wierzy się, że dzień przed Митровдан, ale i Ђурђевдан należy spędzić w swoim domu, kto tak nie postąpi ten cały rok będzie nocował po cudzych domach. Tego dnia można często usłyszeć: Митровданак, хајдучки растанак co oznacza, że w dzień mitrowdanski rozstają się hajducy (rozbójnicy, którzy kryją się po lasach, ale również wojownicy o wolność na Bałkanach) by poza lasami spędzić zimę. Na wiosnę w Ђурђевдан gdy lasy się zazielenią i będą doskonałą kryjówką, znowu się spotkają. 

Z innych ludowych ciekawostek. Poleca się by to właśnie tego dnia wstawić kapustę do kiszenia. Faktycznie jak pytałam kilka sąsiadek kiedy będą kisiły kapustę wszystkie pytały ile to jeszcze do Mitrowdana. Jakież było moje poranne zaskoczenie gdy na tarasie przed domem znalazłam trzy worki kapusty. No tak Митровдан.
W tygodniu, w którym wypada ta slava nie powinno się siać żyta, gdyż wyda nam puste kłosy.Teraz też obserwujemy owce. Jeśli tego dnia owce leżą z nogami zebranymi razem - zima będzie lekka, jeśli z rozciągniętymi nogami - można się szykować na ostrą zimę. 
Co jeszcze... jeśli tego dnia niebo jest zachmurzone - zima będzie słaba, jeśli czyste - ostra zima. Dziś mamy niebo czyste jak łza... Jeśli tego dnia pada śnieg mówi się, że św. Dymitr przybył na białym koniu. 

Tak sobie właśnie skojarzyłam, że patronem Kosovskiej Mitrovicy (nazwa miasta XIV wiek) tak jak i Sremskiej Mitrowicy* (nazwa miasta Mitrovica XII wiek) jest właśnie św. Dymitr. Od 1388 roku jego wizerunek znajduje się na herbie tego miasta. 
W obu przypadkach nazwa miasta pochodzi od imienia świętego.  Civitas Sancti Demetrii = miasto świętego Dymitra dalej  Д(и)митровица, Митровица. 


Przedstawienie św. Dymitra na jednym z domów - Sremska Mitrowica
Przedstawienie św. Dymitra na cerkwi pod jego wezwaniem - Sremska Mitrowica



*Historia tego miasta sięga daleko do czasów starożytnych, kiedy to występowało pod nazwą Sirmium. O tym może innym razem.

środa, 31 października 2012

Dzika Róża

Gdzie: Serbia
W Warszawie padał śnieg, u nas deszcz. Ochłodziło się, słońce gdzieś za chmurami, raz na jakiś czas nieśmiało wygląda. Deszcz i chmury to ta cecha jesieni, której nie lubię. Na szczęście jeszcze do soboty było całkiem przyjemnie i ciepło.
 

czwartek, 11 października 2012

Stare zawody

Gdzie: Tešnjar, Valjevo, Serbia
Za co tak lubię Valjevo? Ano za te wszystkie małe pracownie rzemieślnicze, małe ślady przeszłości, które w większości znajdują się w starej części miasta. 
Spacerując Тешњарем (czyt. Teszńarem), a dokładniej ulicą Birczaninową (Бирчанинова улица), za każdym razem zachwycam się tym, że dalej istnieją, są otwarte, mogę tam wejść i kupić naturalne produkty wytwarzane tradycyjnymi metodami. Tego już prawie nigdzie nie ma. Ewentualnie na wszelkiej maści festiwalach. Jednak, co innego okolicznościowy etno festiwal, na którym na jego potrzeby ktoś ubierze się w strój ludowy, opowie o produkcji miodu czy pieczeniu prawdziwego chleba. Tutaj są to zwykłe sklepiki. 
Nie wiem czemu, ale nigdy wcześniej nie zauważyłam tego sklepu z makaronami i korami. Bardzo niepozorny, skromny i jakże szalenie niedzisiejszy! Wejść do sklepu kupić makaron na wagę od pani, która ten makaron sama zrobiła, tak jak kiedyś babcie i mamy, gdy jeszcze nie żyło się tak szybko.

A tuż obok Воскар (czyt. woskar) czyli produkcja świec...
Kore na gibanicę i pitę 200 din za kg = 7,14 zł Makarony i ciasto na lasagne 400din za kg




PS: Czy ktoś wie czy jest jakaś polska nazwa na zawód dla osoby produkującej makarony, świece czy też farbującej wełnę ?
PS2: moją uwagę przykuła również szyba w tym sklepie - identyczna z tą którą od lat mamy w domu w Warszawie.


wtorek, 2 października 2012

Jeśli pljeskavica to tylko u Breny

Gdzie: 96 Bulevar oslobođenja, Nowy Sad 21000, Serbia
Nowy Sad już za nami. Moje 4 lata, jego 11. Nie mówimy żegnaj, a do zobaczenia - Видимо се! Kto wie czy niebawem tam nie wrócimy? Ruszyliśmy trochę bardziej na południe, tymczasowo. Następna stacja? Kto to wie. 
W piątek mieszkanie było już praktycznie puste, ostatnia partia rzeczy miała ruszyć z nami w sobotę. Cóż nam pozostało jak wybrać się na "ostatnie" piwo w Nowym Sadzie. Nie robiliśmy imprezy pożegnalnej, nie chcieliśmy nadawać przeprowadzce dramatycznego i smutnego tonu. 
Wybraliśmy się, jak nigdy tylko we dwoje, do Cafe Pero na dobry koncert, dobre piwo z małego browaru. Cafe Pero to miejsce w tym sezonie letnim wyjątkowo oblegane i nie ma się co dziwić. Już po raz trzeci zmienili lokal. Moim zdaniem poprzednie były dużo lepsze i przyjemniejsze. Ten nowy ma tylko jeden plus - miły, częściowo zielony  ogródek letni w samym centrum miasta. Jeśli chodzi o muzykę, to do Pera można iść w ciemno, jazz, rock, blues wszystko ze smakiem i klimatem. Oczywiście na żywo. Można tam wypić bardzo dobre, jak na serbskie warunki*, Зајечарско piwo. Co ciekawe piwo z małego browaru jest najtańsze ze wszystkich dostępnych w kawiarniach i barach. 100 dinarów czyli ok. 3,5 zł. 
*niech mi nikt nie wspomina o "fantastycznym" piwie Lav czy też Jelen - Katastrofa.
  
Po koncercie nie pozostało nic innego jak zjeść w środku nocy pljeskavicę. Ale nie byle jaką i nie byle gdzie. W Nowym Sadzie na pierwszym miejscu jest Brena a potem długo, długo nic. Właśnie tam zjedliśmy najlepszą pljeskavicę ever. (Lokalizacja na mapie pod tytułem tekstu)



Zawsze smaczna, pachnąca, przygotowana na prawdziwym grillu, a nie na gazie. 
O każdej porze pełno świeżych dodatków, sosów, past. Chyba, że akurat wygarniają popiół i rozpalają grilla od nowa, wtedy trzeba poczekać i pół godziny, ale warto! 
Standardowa pljeskavica z nieograniczoną ilością dodatków wystarczy głodnemu, to koszt 140 dinarów czyli ok. 5zł. Dla bardzo głodnych jest pljeskavica z mięsem faszerowanym słoniną, serem i czym tam jeszcze, to koszt 7-10zł. Dla bardzo, bardzo głodnych jest podwójna pljeskavica za 280 dinarów -10 zł. Do tego mały jogurt w cenie 20 dinarów, czyli coś ok. 70gr. Dodatkowym plusem całej Breny jest podpiekana pita - nie to nie jest zwykła bułka, raczej pszeniczny placek.

Lubię wszystko bez wyjątków, ale jak każdy mam swoje ulubione zestawienia :)
Czemu mieszkańcy NS mówią na niepozorną budkę z grillowanym mięsem Брена lub Код Брене (u Breny)? Ano właścicielką lokalu jest znana piosenkarka Lepa Brena (jak to gdzieś ładnie ktoś napisał Brena to "młodsza wersja Maryli Rodowicz" ja bym dodała z dużym przymrużeniem oka. Maryla jednak to inna kategoria - bez urazy - lepsza), a dokładniej Fahreta Jahić Živojinović. Wielu myśli, że jest to jedna z legend miejskich, że piosenkarka w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z grillem. 
A jednak, na drzwiach widnieje napis (częściowo zniszczony) z imieniem i nazwiskiem Breny. Ja poszłam o krok dalej i sprawdziłam w ewidencji działalności gospodarczej, że Lepa Brena faktycznie jest właścicielką grilla Big Rory od 1993 roku. 
Dodatkową ciekawostką jest fakt, że pracuje tam pani, która z zawodu jest inżynierem grafikiem, od 15 lat pracuje zarówno jako nauczycielka w szkole podstawowej i średniej oraz grilluje mięso w małej budce. Jak sama mówi po prostu kocha tę pracę :) Z innych atrakcji: często można tam spotkać znane osoby, polityków muzyków...

Nazywanie pljeskavicy serbskim czy bałkańskim hamburgerem jest wyjątkowo głupie!
Krótka "modlitwa" przed jedzeniem.
 

PS: wygląda na to, że jednak pojawi się tekst pt. АЈВАР :)

piątek, 3 sierpnia 2012

Skandarlija

Z cyklu ciekawostki. Ja chyba czegoś nie wiem, albo w ciągu mojego miesięcznego pobytu w Polsce dużo się w Belgradzie zmieniło...

Skadarlija, Skandarlija :)
A na tym zdjęciu to nie wiem, która to cerkiew świętego Sawy, gdyż na zdjęciu widzę
Cerkiew katedralną świętego Michała Archanioła w Belgradzie czyli Саборна црква у Београду.

Źródło: Rewia, nr 31, 1 sierpnia 2012.

niedziela, 10 czerwca 2012

Eureka - Tablo

Gdzie: Zmaj Jovina, Nowy Sad 21000, Serbia
Odkąd jestem w Nowym Sadzie gdy tylko zbliża się czas matur w witrynach sklepów pojawiają się takie cuda:


Pomyślałam, sobie, straszny obciach. Absolwenci różnych szkół z NS i okolic przygotowują samodzielnie lub z pomocą obróbki komputerowej duże tablice ze zdjęciami uczniów i wychowawcy. Często są bardzo pomysłowe, niektóre tradycyjne inne nowoczesne, proste lub bardziej wymyślne. Przede wszystkim widać, że się starają. Dziewczyny, fryzury, makijaż i zdjęcia robione przez zamówionego fotografa. Nigdy czegoś takiego nie widziałam w Polsce.


Do dziś. Od kliknięcia do kliknięcia okazało się, że taka tradycja istnieje i w Polsce przede wszystkim na ŚLąsku. Klik klik. Podobno pochodzi z Austrii, podobno z Austro-Węgier. 
I bingo! Tablo, tableau, tablica pamiątkowa. Jak gdzieś wyczytałam to forma przedstawienia nowych pełnoletnich obywateli mieszkańcom miasta. 
Bardziej prestiżowe szkoły wystawiają swoje tablice w bardziej prestiżowych miejscach, zdecydowanie lepiej wypada tablica przy głównej ulicy, czy w oknach biblioteki miejskiej, niż zakładu fryzjerskiego... 
Dość popularnym miejscem wydaje się być przestrzeń przy ulicy Kralja Aleksandra, tutaj szkoły musiały do 1 maja wysłać mail ze zgłoszeniem do burmistrza NS.


Podsumowując tutaj to nie jest obciach, a powód do dumy. Popytałam wśród znajomych, którzy pochodzą z innych części Serbii i u nich takiego zwyczaju nie było, gdzieniegdzie się pojawił w ciągu ostatnich kilku lat lub nadal nie ma.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Biba Struja

Gdzie: Serbia, Europa
Zostajemy w duchu filmowym. Mam słabość do filmów dokumentalnych. Wczoraj wybraliśmy się na film z tego gatunku, od którego nie oczekiwałam zbyt dużo. Już napisy początkowe, muzyka i zdjęcia mnie zaskoczyły... jakością. Bohaterem filmu Биба струja* (debiut reż. Душан Чавић, Душан Шапоња/ Duszan Czawić, Duszan Szapońa) jest Славиша Пајкић (czyt. Slawisza Pajkić). 
Już jako nastolatek odkrył swoje specyficzne umiejętności, z którymi związał całe swoje życie. Prąd elektryczny i Biba. Kontroluje, kumuluje, przewodzi prąd elektryczny przez swoje ciało. Wydawałoby się, że jego organizm jest odporny na prąd, wysokie napięcie, że może go kontrolować przy przekazywaniu drugiej osobie lub sprzętom elektrycznym. Biba jest znany z tego, iż gotuje parówki trzymając je na widelcu... W 2003 roku  podgrzał wodę do temperatury 97 stopni w minutę i 37 sekund (wyczyn wpisany do księgi rekordów Guinnessa).


Biba leczy. Biba zabawia. Biba żyje ze swoich występów. Biba wierzy w swój dar, który jak sam twierdz z wiekiem słabnie. Naukowcy w filmie dochodzą do wniosku, iż choruje on na dysplazję ektodermalną (?), która charakteryzuje się m.in. bardzo suchą skórą, brakiem potu, wyższą odpornością na prąd elektryczny. Bohater często swój dar nazywa przekleństwem, gdyż często jest uważany za dziwaka.
Film z początku bardzo pogodny, bohater wzbudza sympatię, w finale pozostawia trochę smutne uczucia. Odkrywa drugą stronę życia władcy prądu, showmana na lokalnych festynach, życie rodzinne. Pokazuje rezultaty eksperymentów, które przeprowadziła grupa młodych naukowców... Może Biba i jest dziwakiem, ale cokolwiek naukowcy udowodnili w związku z jego możliwościami i działalnością... On i tak będzie żywą legendą. 
Film, którego premiera odbyła się w maju tego roku, zdobył ex aequo główną nagrodę na belgradzkim festiwalu filmów dokumentalnych- Beldocs.


PS: właśnie przechodzi nad Nowym Sadem ogromna burza, błyskawice, pioruny na wszystkie strony, tak więc akurat w temacie wyładowań elektrycznych :)

*Biba Struja / Biba Prąd - pseudonim Pajkića.

wtorek, 22 maja 2012

Ostanie słowo o wyborach

Gdzie: E-761, Kremna, Serbia
Wszyscy zaskoczeni, analizują, dywagują, trochę po Nikoliću plują. Ja nie mam zamiaru oceniać, bo w tych wyborach nie było dobrego kandydata, raczej mniejsze zło.

Temat wyborów już bardzo zmęczył i znudził, ale to co dziś przeczytałam w serwisie mondo, bardzo mnie ucieszyło, że wam w skrócie przetłumaczę-opowiem.

Już tytuł jest niezły: Kremenski "mag": Jak doprowadziłem Tomę do władzy.

W czasie gdy analitycy w Serbii i na świecie komentują zaskakujący wybór Tomislava Nikolića na prezydenta, "strażnik przepowiedni z Kremny" Dragan Pjević, uważa że jeszcze przed wyborami wiedział i "wspierał" Nikolića by ten został głową państwa.

Pjević jest znany z tego, iż wybudował Dom proroka Tarabića ( takie trochę muzeum ww. przepowiedni ) w pobliżu domu, w którym urodzili się prorocy Mitar i Miloš Tarabić.

Powszechnie wiadomo, że przepowiednia przede wszystkim mówi o władcach i o państwie serbskim. Wszyscy władcy, którzy przybywali i przybywają do Kremnej by odwiedzić groby proroków, długo panowali lub będą panować - powiedział Pjević

Teoria Pjevića, zmusiła go by zaprosił Nikolića by odwiedził to tajemnicze miejsce...

Ponieważ Nikolić nie mógł przybyć osobiście, w beczce umieściłem jego zdjęcie obok zdjęcia Króla. A siły wyższe przyjęły moją prośbę, i tak Toma został prezydentem -twierdzi Pjević.

Przypomina on, że Boris Tadić przed wyborami 2004 roku przybył do Kremny  i wtedy to po raz pierwszy został głową państwa. Również Vojislav Koštunica przed wyborami w 2000 roku wybrał się do tej małej wsi, i on wygrał. O tym już Pjević w wywiadzie nie wspomniał, że w przypadku Koštunicy, przypisano do całej sytuacji odpowiedni wers z przepowiedni, a mianowicie o przybyciu człowieka z wioski o jego imieniu, który to miał zjednoczyć Serbów, ci mieli powstać i wygnać nieprzyjaciół - Pradziadek Koštunicy przybrał nazwisko od nazwy miejscowości Koštunići.

W przepowiedni wspomina się przyjście człowieka z ludu, który sprowadzi pokój, a naród będzie dobrze żył. Pjević przywołuje przykład Króla Piotra I , który był pozytywnie nastawiony do przepowiedni i popa Zaharija Zaharića, który to zapisywał słowa proroków.

Tyle o wywiadzie, którego udzielił założyciel muzeum proroka i przepowiedni z Kremny.

Prorok i Zaharije
 Kremna to mała wioska w południowo-zachodniej Serbii, w pobliżu Parku Narodowego Tara. Prorok Mitar był prostym, niepiśmiennym chłopem, który podobno przewidział wiele wydarzeń z XX wieku. Powstanie telewizji (Człowiek zbuduje pudło, w którym będzie swego rodzaju przyrząd z obrazami, ale oni nie będą mogli porozumiewać się ze mną już zmarłym.), telefonu, telegrafu, loty w kosmos, wydobywanie ropy naftowej (Ludzie będą wiercić studnie głęboko w ziemi i kopać złoto, które da im światło, prędkość i siłę, a Ziemia będzie płakać łzami żalu, ponieważ będzie znacznie więcej złota i światła na jej powierzchni niż w jej wnętrzu. Ziemia będzie cierpiała z powodu tych otwartych ran. Zamiast pracować na połach, ludzie będą kopać wszędzie, w złych i dobrych miejscach, ale rzeczywista siła będzie wokół nich, nie mogąc powiedzieć im: "Chodźcie i weźcie mnie, czyż nie widzicie, że jestem tu, wszędzie wokół was?" Dopiero po wielu latach ludzie przypomnę sobie o tej
prawdziwej sile i wówczas zdadzą sobie sprawę, jak głupio postępowali kopiąc te wszystkie dziury
), upadek dynastii Obrenovićów, wybuch obu wojen światowych (przewidywał i trzecią, która będzie wyjątkowo okrutna, ale po niej ziemia będzie szczęśliwym miejscem), powstanie Jugosławii, dojście Broza Tito do władzy...

Znalazłam taki oto fragment przetłumaczony na język polski: 
Pojawiają się tu ludzie z gwiazdami na czole. Będą rządzić regionem Uzice przez 73 dni, po czym uciekając przed swoimi nieprzyjaciółmi przekroczą rzekę Drinę. Będą to czasy głodu i wielkiego zła... Serbowie będą walczyć ze sobą i nawzajem się wyrzynać. Armia najeźdźców będzie przyglądać się nienawiści panującej wśród
Serbów i śmiać się z nas. Wśród naszego ludu pojawi się niebieskooki człowiek na białym koniu. Na jego czole będzie błyszczała gwiazda. Wroga armia będzie ścigała go po całym kraju, w lasach, nad rzekami i morzem, ale daremnie. Człowiek ten zbierze potężną armię i uwolni okupowany Belgrad. Będzie ścigał nieprzyjaciela i wygoni go z kraju, który stanie się większy niż kiedykolwiek dotąd. Rosja zawrze przymierze z innymi wielkimi królestwami położonymi za morzami i razem pokonają antychrysta i uwolnią wszystkie zniewolone narody Europy.

i jeszcze taki

Serbia będzie najlepiej prosperować w czasie rządów człowieka o niebieskich oczach i na białym koniu, który pojawi się w niej przynosząc pewien rodzaj nowej religii. Wstąpi na nasz tron i będzie silny i zdrowy przez długie lata, tak, że dożyje prawie stu lat. Będzie bardzo lubił polowania i pewnego razu w czasie jednego z nich nagle spadnie ze swojego białego konia i straci nogę. Umrze z powodu tej rany, a nie z powodu starości.

I faktycznie Tito umarł po operacjach nogi, po amputacji jednej z nich. Nie spadł z konia lecz na nich bardzo chętnie jeździł...

Czy to bajka, czy to brednie, a może faktycznie przepowiednie? Dziś już nie wiadomo czy rękopisy Zaharija to oryginały czy nie. Podobno część z nich nie została jeszcze odkryta. Faktem jest, że prorocy żyli, a Zaharije zmarł w 1918 roku, czyli tak jak to przewidział prorok.

Pewne jest to, że treść przepowiedni jest bardzo często dopasowywana do aktualnych sytuacji w państwie...

 

 To zdjęcie ukradłam ze zbiorów Kate i Moniki, które to w 2009 roku radośnie wysłałam na badania terenowe do wsi Kremna :)

Powiazane teksty... Plugin for WordPress, Blogger...